czwartek, 26 lutego 2015

Luty.

      Luty już się wprawdzie kończy, ale na taki optymistyczny wierszyk nawet w końcówce miesiąca nie jest za późno.

     LUTY
Patrz,za oknem luty śpiewa
chociaż słońce oczy mruży
wita szumem Cię fontanna
- wszystko Tobie dobrem służy.

Zajęć życzę niezbyt wiele,
i nie w takim szybkim pędzie,
by spokojnie wypić kawkę
i nie martwić się tym,co będzie…

Trochę śmiechem czas zapełnij,
bo wskazana jest pogoda
nadchodzący dzień niech jeszcze
iskier do spojrzenia doda...

      Dostałam taki wierszyk od koleżanki i przeniosłam go z portalu na portal , dzięki niemu pod jarałam się  optymizmem i jadę do miasta. Ciężkie dni przede mną...ale dopiero od poniedziałku.

niedziela, 22 lutego 2015

Dezorientacja absolutna.

          Przez tę nijaką "zimę i nie zimę", często schodzę do ogródka. A tam....dezorientacja absolutna, nie tylko moja, ale roślin i ptaków również. Jak można zrozumieć fakt, że woda w pojniku dla ptaków zamarzła, a obok z ziemi wychylają się co najmniej na 5cm  lilie i tulipany. Gdyby to były pierwiosnki, przebiśniegi czy krokusy. Okej, ale lilie?. Po kiepskiej zimie, pewnie i lato w ogrodzie będzie kiepawe. Pąki są na różach, na jaśminie i bzie, nawet na powojniku. Najgorsze, że były już przed ostatnimi przymrozkami, jak oberwały mrozem to będzie goło i wesoło, o kwiatach można zapomnieć.
           Nie znoszę zimy to fakt, ale żeby tak kręcić w biorytmie roślin to już świństwo. Na szczęście dzisiejszy poranek pachniał lekko wiosną. Najpierw na trawniku szalały gawrony, bo walczyły o skórkę od chleba. Wróble cicho się przyglądały, wiadomo, pozycja z góry przegrana. Ale kilkanaście kroków dalej zobaczyłam swojego ulubionego śpiewaka, kosa, jak a podrygach przymilał się do swojej pani. Tak mi smutno, że nie chcą zagnieździć się w moim ogródku. Uwielbiam ich śpiew, i ich zaloty, i połączenie czerni z pomarańczem. W innym "wydaniu" koloru pomarańczowego nie cierpię, tak jak szurania jakimś świństwem po szybie..aż mi zęby cierpną.
           Jak dobrze, że do wiosny coraz bliżej.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Odwiesiłam się.

        Po czternastu miesiącach "odwiesiłam się".  Trochę za sprawą Aspekt, trochę na przekór sobie. Aspekt to zaprzyjaźniona, wirtualna koleżanka z Pasjoneo. Żeby była jakaś równowaga w dysponowaniu  tzw. wolnym czasem, wypisałam się z fb. Niestety, nie akceptuję chaosu panującego na portalu. Nie akceptuję też zaglądania w cudze życie, do którego jestem poniekąd zmuszana, przez jego użytkowników. Jako jednostka społeczna, kochająca nade wszystko wolność, wypisałam się. Udało mi się to też dzięki zaprzyjaźnionej, tym razem rzeczywistej koleżanki, która przesłała mi link jak można to zrobić w sposób trwały. Dobrze jest mieć przyjaciół.
      Przez te czternaście miesięcy przybyło mi siwych włosów, a ubyło wrodzonego optymizmu. Chociaż nadal moja szklanka jest do połowy pełna. Nie zmieniła się chęć do czytania. Wprawdzie czytam już 5. książkę, ale 52. to chyba w ciągu roku, nie uda mi się przeczytać. A właśnie takie są propozycje miłośników czytania, na bieżący rok.
     Aktualnie jestem przy trzecim tomie, szwedzkiej trylogii "Oblicza Victorii Bergman" autorstwa Erika Axla Sund i muszę powiedzieć, że emocje mną targają. Dlatego mną targają, że pokrętny ludzki umysł fascynuje mnie najbardziej, a to mam zapewnione od pierwszego do trzeciego tomu. Czytam sobie ten...kryminał i kiedy skończę...wypożyczę następny.
       Pozdrawiam wszystkich "odzyskanych" znajomych i tych którzy odwiedzą mój skromny blog.