poniedziałek, 28 stycznia 2013

Masa < ciężar.

                   Kapie z dachów,  leje się z  rynien,  a  pod  warstwą  mokrego  śniegu  całkiem  dobrze  wyglądający  jeszcze,  lód.  W  tym  kapiącym  krajobrazie,  jestem  na  spacerze  z  Kajtkiem,  moja  dusza  ze  mną  tylko ...  na  ramieniu.  Dlaczego?  Odpowiedź  jest  bardzo  prosta.
                  Podczas  pełni  księżyca był  mróz,  księżyc  świecił  jak  oszalały.  Romantyczna  babcia,  zadziera  głowę do góry  i  podgląda  przestworza.  Moment  złej  oceny  sytuacji  i  nieszczęście  gotowe.  Jedna  noga  na  śniegu,  druga  jak  się  okazało  na  lodzie,  ta  na  lodzie  ślizga  się  i  podcina  tę  na  śniegu  i  bęc  i  łup, czy  choinka  wie  co  jeszcze. Babka  leży,  rąbnęła  prawym  biodrem, rąbnęła prawą  nogą.  Naturalnie  Kajtek  myśli,  że  to  zabawa  i  w  radosnych  podskokach  podbiega  do  pańci.  Tymczasem  pańcia  myśli:  dobrze  jest - boli  jak  diabli,  przytomności  nie  straciłam,  wystarczy  tylko wstać.  Po  tej  myśli  zaczyna  się  gonitwa,  też  myśli -  czy  wstanę  o  własnych  siłach,  na  własnych  nogach  i  czy  nic  mi  się  nie " wygnie "?.
                    Wstałam  o  własnych  siłach,  na  własnych  nogach  i  nic  mi  się  nie  "wygło".  Otrząsnęłam  się  jak  "kura  po stosunku"  i  poszłam  dalej  na  spacer.  Jak  mi  się  udało  mieć  tyle  szczęścia,  nie  mam  pojęcia.  Zapytałam  swoją  przyjaciółkę,  czy  wyobraża  sobie:  fokę  w  gipsie  biodrowym?  Nie  wiem  dlaczego  nie  odpowiedziała  mi  na  to  pytanie,  widocznie  nie  wyobraża.  Nie  mogło  się  chyba  skończyć  inaczej,  ale  boli  mnie  do  dzisiaj,  stłuczenie  było  silne. Rąbnęłam  całym  ciężarem,  czyli  -  masa  x  przyciąganie  ziemskie,  a  to  jest  już  ciężki  kaliber.  Ba,  mam  odwagę  powiedzieć  bardzo  ciężki  kaliber.
                     Na  szczęście  miałam  szczęście.

6 komentarzy:

  1. No to faktycznie miałaś dużo szczęścia. Opisałaś to bardzo zabawnie, to chyba ze szczęścia. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak leżałam na tej glebie,to nie było mi do śmiechu.Mogło się skończyć tak,że foka byłaby w gipsie.Naturalnie jestem szczęśliwa.Mam ogromny dystans do siebie i do tego co mi się przytrafia,opisałam zdarzenie tak jak je teraz odbieram.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uważaj na siebie....ja w tym roku wykupiłam ubezpieczenie od takich wypadków bo zło nie śpi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem ubezpieczona,ale nie pamiętam czy też obejmuje takie wypadki.Masz rację,zło nie śpi.Wczoraj doświadczyła tego Julka.Nara.

      Usuń
  4. Foce chyba gipsu się nie da założyć (czy ktoś wie jak się ją usztywnia?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko można co nie można,byle z cicha i z ostrożna.:)

      Usuń