wtorek, 4 września 2012

Meteo - jesień.

                   Po  tygodniu  ujarzmiania  bólu  krzyża,  pomyślałam  sobie,  że  trzeba  skończyć  z  tymi  pieszczotami.  Wysmarowana  "końską  maścią",  po spożyciu  łakoci  w  postaci  tabletki  p. bólowej,  zeszłam  do  ogródka.
                  Cudownie  piękny  wczesnojesienny  czas,   czas  spokoju  i  ciszy.  Nie  było  nawet  gawronów,  tylko sikorki  koncertowały.  Zauważyłam,  że  ptaków  jest  bardzo  mało,  jakby  z  roku  na  rok  coraz  mniej.  Gdzie  się  podziały  radosne  i  wszędobylskie  wróble?  Już  w  pierwszej  połowie  sierpnia  zniknęły  gdzieś  jaskółki  dymówki,   tak  nagle,  z  dnia  na  dzień.  Pojawiały  się   jeszcze  sporadycznie  jaskółki  oknówki,  ale  od  kilku  dni  i  ich  już  nie  widzę.  Natomiast  o  20  wieczorem,  bezszelestne  loty  rozpoczynają  nietoperze. 
                  Nie  poszalałam  za  bardzo  na  swoich  "hektarach",  ponieważ  zbyt  wyraźnie  czułam  ból   krzyża  i  pleców.  Oczywiście   nie  mogło  obyć  się  bez  przesadzania  kwiatów.  Przemknęła  mi  przez  głowę  myśl - czy  ja  kiedyś  z  tym  przesadzaniem  skończę?  Pewnie  tak,  ale  dopóki   koncepcja  ogródkowa  będzie  ciągle  modyfikowana  to  i  przesadzanie  będzie.  Jak  dobrze,  że  mam  ten  ogródek,  bo  chociaż  mały  to  roboty  w  nim  wiele.
                  Jesień  już  za  płotem,  nie  oszukujmy  się  i  nie  łudźmy,  za  płotem.  Podobno  ma  być  piękna  w  tym  roku.  Jesień  meteorologiczna  już  trwa  i  jest  piękna.

2 komentarze:

  1. Jesień już jest niestety i nie lubię jej, bo przyroda szykuje się do zimowego snu i będzie szaro i smutno. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Giga,to dopiero będzie. Teraz jest ślicznie i cicho, kolorowo i słonecznie.Uwielbiam ten czas.Schyłek jesieni to jest problem, a potem ta paskudna zima.Brrr.
    Dziękuję Ci,obudziłaś mnie z .. indolencji blogowej.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń