Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują , że będę miała psa . Naturalnie jamnika , naturalnie ze schroniska . Cyberprzestrzeń to jednak cudowny wynalazek , dzięki niej go wypatrzyłam . Jamniolek ma ok. pięciu lat , jest zdrowy i radosny . Kasia już go odwiedziła , pobawiła się z nim i obiecała mu , że go zabierze . No i co ? przecież pieska zawieźć nie można . Imię odziedziczy po poprzednikach , tak przynajmniej planujemy , chociaż wyglądem się różni .
" Hominis est errare , insipientis in errore perseverare . Rzeczą ludzką jest błądzić , ale tylko głupiec trwa w błędzie." Cyceron.
środa, 28 września 2011
sobota, 24 września 2011
Polecie .
Jesień to piękna pora roku , dzisiaj właściwie cieszymy się poleciem . Wg prognoz pogody taka aura jeszcze trochę się utrzyma . Cudownie , oby jak najdłużej .
Teraz czuję się jak zbita z pantałyku " kobita " , która musi oswoić się z pewną sytuacją . Nie dzieje się to za sprawą pogody , ale qui pro quo . Około południa zadzwoniła Kasia i oznajmiła : mamuś , nie oddawaj nikomu pianina , my je zabierzemy . Tymczasem pianinem od kilku dni cieszy się zupełnie inna rodzina . Głupia sytuacja , niestety prawdziwa .
Jakby tego było mało , tkwię jeszcze w jednej dziwnej sytuacji . Nie mam kontaktu ze swoją zamiejscową Bratową . Trzykrotnie ją aktywizowałam : dowcipem o ginekologu , programem do mycia monitora od wewnątrz i wpisem na blogu . Żadnego odzewu , dziwne . Trwa to już dosyć długo , bo czas to szaleniec i pędzi .
Z pędzeniem kojarzy mi się jeszcze - struś pędziwiatr , księżycówka ze stanu wojennego i nalewki . Aktualnie " doglądam ",żeby nie powiedzieć pędzę , nalewkę z pigwy . Pigwa to taki niezwykle przydatny w okresie zwiększonej zapadalności na przeziębienia , owoc .
Teraz czuję się jak zbita z pantałyku " kobita " , która musi oswoić się z pewną sytuacją . Nie dzieje się to za sprawą pogody , ale qui pro quo . Około południa zadzwoniła Kasia i oznajmiła : mamuś , nie oddawaj nikomu pianina , my je zabierzemy . Tymczasem pianinem od kilku dni cieszy się zupełnie inna rodzina . Głupia sytuacja , niestety prawdziwa .
Jakby tego było mało , tkwię jeszcze w jednej dziwnej sytuacji . Nie mam kontaktu ze swoją zamiejscową Bratową . Trzykrotnie ją aktywizowałam : dowcipem o ginekologu , programem do mycia monitora od wewnątrz i wpisem na blogu . Żadnego odzewu , dziwne . Trwa to już dosyć długo , bo czas to szaleniec i pędzi .
Z pędzeniem kojarzy mi się jeszcze - struś pędziwiatr , księżycówka ze stanu wojennego i nalewki . Aktualnie " doglądam ",żeby nie powiedzieć pędzę , nalewkę z pigwy . Pigwa to taki niezwykle przydatny w okresie zwiększonej zapadalności na przeziębienia , owoc .
piątek, 23 września 2011
Minęło lato.
Od parunastu godzin mamy jesień , dokładnie od 11:05 . Tak sobie szła , szła i szła śliczna Pani i dotarła do nas . Dzień był piękny , ale wieczór jest bardziej niż chłodny . Jesień nie zabawi zbyt długo , bo zima ta kalendarzowa przyjdzie na pewno wcześniej , jak to ostatnio się dzieje w naszym klimacie , przez co jesień będzie krótsza . Zima podobno znowu ma być zimna i śnieżna . Najchętniej zapadłabym w hibernację .
Na razie spokojnie pracuję w ogródku przesadzam , dosadzam , ucinam , wyrzucam . Mam nadzieję , że nic mi nie przeszkodzi w uporządkowaniu moich "połaci ".
Na razie spokojnie pracuję w ogródku przesadzam , dosadzam , ucinam , wyrzucam . Mam nadzieję , że nic mi nie przeszkodzi w uporządkowaniu moich "połaci ".
wtorek, 20 września 2011
A mnie ......
"A mnie jest szkoda lata i żal mi letnich wspomnień , niech sobie mówią o mnie , a mnie jest żal ...".
Intrygująca jest przemienność pór roku . Piękne są wszystkie , ale nie lubię zimy , nie znoszę zimy !
W ogródku widoczna jest nadchodząca jesień i pewna niekonsekwencja przyrody . Otóż ..... na początku września zakwitły , zgodnie ze swoją naturą zimowity i na początku września powtórzył kwitnienie .... jaśmin . Kwitnie tak sobie , wypuszczając coraz to nowe pączki kwiatowe , ale zgodne z naturą to raczej nie jest . Tylko czy to już wybryk natury , czy może tylko mały wybryczek ?
Dzisiaj moje pianino zmieni właściciela . Po latach "poniewierki" zacznie znowu spełniać swoją rolę . Szkoda , że nie u Kasi .
Intrygująca jest przemienność pór roku . Piękne są wszystkie , ale nie lubię zimy , nie znoszę zimy !
W ogródku widoczna jest nadchodząca jesień i pewna niekonsekwencja przyrody . Otóż ..... na początku września zakwitły , zgodnie ze swoją naturą zimowity i na początku września powtórzył kwitnienie .... jaśmin . Kwitnie tak sobie , wypuszczając coraz to nowe pączki kwiatowe , ale zgodne z naturą to raczej nie jest . Tylko czy to już wybryk natury , czy może tylko mały wybryczek ?
Dzisiaj moje pianino zmieni właściciela . Po latach "poniewierki" zacznie znowu spełniać swoją rolę . Szkoda , że nie u Kasi .
sobota, 17 września 2011
To tylko pies .
To tylko pies , tak mówisz , tylko pies ...
A ja Ci powiem
Że pies , to czasem więcej niż człowiek
On nie ma duszy , mówisz ...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza , wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
A kiedy się pożegnać trzeba
I psu czas iść do psiego nieba
To niedaleko pies wyrusza
Przecież przy tobie jest psie niebo
Z tobą zostaje jego dusza .
Dzisiaj mijają 2 miesiące od śmierci mojego pieska , jutro minie 9 tygodni . Dziwnie - 2 miesiące , jeśli chodzi o datę , 9 tygodni jeżeli chodzi o czas . Bardzo mi brakuje codziennych spacerów z psem , brakuje mi tej " psiej duszy na ogonie ".
Jakoś dziwnie i pusto , wygląda twój dom , bez psa - powiedziała moja Bratowa , chociaż jest przeciwniczką " kanapowców " tzn . psów na prawach członka rodziny .
Mam za sobą złe dni , kiepsko się czułam , huśtawki pogodowe przenoszą mnie w niebyt . Idzie ku dobremu , więc się cieszę .
A ja Ci powiem
Że pies , to czasem więcej niż człowiek
On nie ma duszy , mówisz ...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza , wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
A kiedy się pożegnać trzeba
I psu czas iść do psiego nieba
To niedaleko pies wyrusza
Przecież przy tobie jest psie niebo
Z tobą zostaje jego dusza .
Dzisiaj mijają 2 miesiące od śmierci mojego pieska , jutro minie 9 tygodni . Dziwnie - 2 miesiące , jeśli chodzi o datę , 9 tygodni jeżeli chodzi o czas . Bardzo mi brakuje codziennych spacerów z psem , brakuje mi tej " psiej duszy na ogonie ".
Jakoś dziwnie i pusto , wygląda twój dom , bez psa - powiedziała moja Bratowa , chociaż jest przeciwniczką " kanapowców " tzn . psów na prawach członka rodziny .
Mam za sobą złe dni , kiepsko się czułam , huśtawki pogodowe przenoszą mnie w niebyt . Idzie ku dobremu , więc się cieszę .
poniedziałek, 12 września 2011
Julka .
Cudowną sprawą jest , mieć jakiegoś maluszka do kochania . Mam Julkę , wprawdzie nie na co dzień , ale mam . Uwielbiam ją całować , ona też lubi jak ją całuję . Na moją prośbę : Juleńko , daj dziobala , przybiega od razu z pycholkiem uniesionym do góry . Skórę ma delikatną , gładką jak jedwab , takiej za parę lat już mieć nie będzie . Tak bym chciała zachować na zawsze , wrażenie jakie odnoszę przy dotyku jej skóry . Chciałabym też zapamiętać wzruszający " szczerbaty uśmiech "pierwszoklasistki , jest piękny . W późniejszym wieku szczerbate uśmiechy , piękne już nie są .
niedziela, 11 września 2011
Mam już jeden roczek więcej.
Wyżej przytoczone zdanie nie pozostawia żadnych złudzeń , chociaż pochodzi z dziecięcego wierszyka . Jestem starsza dokonując dzisiejszego wpisu , niż wtedy kiedy pisałam ostatni . Nie jest mi z tego powodu źle , niczego nie żałuję , niczego bym nie zmieniała . Dzisiaj jestem szczęśliwa i godzę się na przemijanie .
Dzień "okrągłych " urodzin , sprzed dziesięciu lat pozostaje jednym z najnieszczęśliwszych dni w moim życiu . Niezwykle skomplikowana była moja sytuacja osobista . Zdobyłam się wtedy na koszmarny dowcip , taki z pogranicza czarnego humoru : " tak naprawdę to Talibowie uczcili moje urodziny , wysadzając WTC " . Przypominam sobie o tym co roku i przez pryzmat smutnych wspomnień , najchętniej niczego bym nie świętowała . Nawet miałam plan.....ale życie wszystko weryfikuje . Spędziłam ten dzień z najbliższą rodziną , właściwie to trzy dni .
Dzień "okrągłych " urodzin , sprzed dziesięciu lat pozostaje jednym z najnieszczęśliwszych dni w moim życiu . Niezwykle skomplikowana była moja sytuacja osobista . Zdobyłam się wtedy na koszmarny dowcip , taki z pogranicza czarnego humoru : " tak naprawdę to Talibowie uczcili moje urodziny , wysadzając WTC " . Przypominam sobie o tym co roku i przez pryzmat smutnych wspomnień , najchętniej niczego bym nie świętowała . Nawet miałam plan.....ale życie wszystko weryfikuje . Spędziłam ten dzień z najbliższą rodziną , właściwie to trzy dni .
środa, 7 września 2011
Debiut i inauguracja .
Były momenty , oj były , ważne i ... też ważne . Wczoraj , moja Córka miała debiut . Po raz pierwszy była na zebraniu w szkole , w roli matki uczennicy pierwszej klasy . Zebranie trwało długo , od 17:00 - 19:40 . Kiedy po zebraniu Kasia zadzwoniła , to trochę ścierpła mi skóra . Odżyło we mnie wspomnienie , ile wysiłku i pracy wymaga to , żeby z małego ludzika wyrósł wartościowy człowiek . Jestem szczęśliwa , że tego doświadczyłam i szczęśliwa , szczęściem " innej barwy" , że mam to już za sobą . Mnie to kosztowało ogromnie dużo pracy , na dodatek , w nie do końca sprzyjających warunkach . Wiedziałam , że będzie trudno , ale taki był mój wybór . Było ciężko , ale nie żałuję .
Drugi ważny moment , wczorajszego wieczora , to mecz Polska - Niemcy . Inauguracyjny mecz na gdańskim stadionie - nowiuśkim , pięknym . Pozwolę sobie powiedzieć , że dwa razy podczas meczu wygraliśmy , za drugim razem to byliśmy już w "ogródku i witaliśmy się z gąską " . W rezultacie mecz skończył się wynikiem 2: 2 , Niemcy strzelili gola w ostatnich sekundach dogrywki . Nadal mamy konto zerowe , jeżeli chodzi o wygrane mecze , z tym przeciwnikiem . Szkoda , mógł to być pierwszy zwycięski mecz , o historycznym zabarwieniu , na dodatek w Gdańsku .
Drugi ważny moment , wczorajszego wieczora , to mecz Polska - Niemcy . Inauguracyjny mecz na gdańskim stadionie - nowiuśkim , pięknym . Pozwolę sobie powiedzieć , że dwa razy podczas meczu wygraliśmy , za drugim razem to byliśmy już w "ogródku i witaliśmy się z gąską " . W rezultacie mecz skończył się wynikiem 2: 2 , Niemcy strzelili gola w ostatnich sekundach dogrywki . Nadal mamy konto zerowe , jeżeli chodzi o wygrane mecze , z tym przeciwnikiem . Szkoda , mógł to być pierwszy zwycięski mecz , o historycznym zabarwieniu , na dodatek w Gdańsku .
sobota, 3 września 2011
Zawiedziona .
Wczoraj wieczorem zadzwoniła Kasia , żeby opowiedzieć o wrażeniach Julki z pierwszego dnia " nauki ". Okazało się , że Jula jest z a w i e d z i o n a . Myślałam , że się popłaczę , tym razem ze śmiechu . Po pierwsze : Skąd taki zwrot w ustach sześciolatki ? Po drugie : Dlaczego taka ocena szkoły ?
Odpowiedzi są banalnie proste : dzieci zdecydowanie szybciej rozwijają się w tzw . " współczesnym świecie " stąd większy zasób słów i większe umiejętności , już na samym starcie . Kiedy sobie przypomnę Kasię z tego samego okresu.........Dlatego uważam , że nie ma sensu krytykować decyzji , o pójściu sześciolatków do szkoły , w mojej ocenie to jest bardzo dobra decyzja . Bzdetem jest gadka , że skraca się dziecku dzieciństwo .
Cóż takiego się stało , że Jula czuje się zawiedziona ? Otóż : bawili się jak w p r z e d s z k o l u , no i ( to jest najgorsze ) pani n i e z a d a ł a p r a c y d o d o m u ! Jej koledze , Marcinowi z drugiej klasy , już zadano !!! . Pomimo tego " zawodu " ze strony szkoły , jest bardzo zadowolona , bo ma nową koleżankę - Zosię . Zosia to dziewczynka , którą poznała już pierwszego dnia - obie się popłakały . Podobno Zosia była pierwsza , a Jula jej tylko trochę zawtórowała . Żeby łzy nie kojarzyły się ze szkołą , Juleńka całe popołudnie spędziła z Rodzicami , na przyjemnościach , które uhonorowały nowy etap w jej życiu . Dostała nawet pąsową różę .
Odpowiedzi są banalnie proste : dzieci zdecydowanie szybciej rozwijają się w tzw . " współczesnym świecie " stąd większy zasób słów i większe umiejętności , już na samym starcie . Kiedy sobie przypomnę Kasię z tego samego okresu.........Dlatego uważam , że nie ma sensu krytykować decyzji , o pójściu sześciolatków do szkoły , w mojej ocenie to jest bardzo dobra decyzja . Bzdetem jest gadka , że skraca się dziecku dzieciństwo .
Cóż takiego się stało , że Jula czuje się zawiedziona ? Otóż : bawili się jak w p r z e d s z k o l u , no i ( to jest najgorsze ) pani n i e z a d a ł a p r a c y d o d o m u ! Jej koledze , Marcinowi z drugiej klasy , już zadano !!! . Pomimo tego " zawodu " ze strony szkoły , jest bardzo zadowolona , bo ma nową koleżankę - Zosię . Zosia to dziewczynka , którą poznała już pierwszego dnia - obie się popłakały . Podobno Zosia była pierwsza , a Jula jej tylko trochę zawtórowała . Żeby łzy nie kojarzyły się ze szkołą , Juleńka całe popołudnie spędziła z Rodzicami , na przyjemnościach , które uhonorowały nowy etap w jej życiu . Dostała nawet pąsową różę .
czwartek, 1 września 2011
1 - szy dzień września.
Właśnie za chwilę Juleńka , po raz pierwszy usłyszy dźwięk szkolnego dzwonka , który zadzwoni m. in . dla niej . Przeżycie ogromne dla tysięcy pierwszoklasistów , którym zupełnie zmieni się rzeczywistość . Już nigdy nie będzie tak , jak jeszcze 2 godziny temu , kiedy szykowane były do szkoły .
Po porannej rozmowie z wnuczką wiem , że podjęłam dobrą decyzję nie jadąc na rozpoczęcie roku . Składałam jej życzenia z okazji pójścia do szkoły i co zrobiłam ? no co - popłakałam się . Kurcze , w każdej sytuacji mam oczy na mokrym miejscu . Krępuje mnie to , po co robić przedstawienie , dla innych . Przecież to taki radosny dzień . Julko , kochana kruszynko - wierzę , że dobrze się stało , że poszłaś do szkoły " ciut " wcześniej . Trzymam za Ciebie kciuki , maleńka .
Po porannej rozmowie z wnuczką wiem , że podjęłam dobrą decyzję nie jadąc na rozpoczęcie roku . Składałam jej życzenia z okazji pójścia do szkoły i co zrobiłam ? no co - popłakałam się . Kurcze , w każdej sytuacji mam oczy na mokrym miejscu . Krępuje mnie to , po co robić przedstawienie , dla innych . Przecież to taki radosny dzień . Julko , kochana kruszynko - wierzę , że dobrze się stało , że poszłaś do szkoły " ciut " wcześniej . Trzymam za Ciebie kciuki , maleńka .
Subskrybuj:
Posty (Atom)