wtorek, 8 marca 2011

Wtorek - 8 marca.

          Trochę sobie dzisiaj poczatowałam ,trafiłam do fajnego pokoju ,spotkałam fajnych ludzi i umówiłam się na jutro. Oni tam siedzą całymi godzinami ,a ja tego nie wytrzymuję.Odpowiada mi taka forma znajomości.Dzięki temu dostałam też  dużo życzeń z okazji 8 marca .Te najważniejsze też dostałam.

Dzień Kobiet.

      Oj ,jak chciałabym  połasować. Stałam w sklepie przed witryną z takimi pięknymi ,pulchnymi i pewnie smacznymi słodkościami , ale odeszłam od niej. Wyraziłam swoją opinię na temat pączków z nadzieniem różanym,które kupiłam w Tłusty Czwartek.Jedna z pań mówi ,że zjadła ich aż 5 i jeszcze miała ochotę , ja jej na to - zjadłam 2 i też bym zjadła więcej, ale ze względu na swoją -obłą budowę- zrezygnowałam.Roześmiały się i zaczęły mnie komplementować,że bardzo ładnie wyglądam,że mi to pasuje i że nie wyobrażają sobie mnie szczupłej.Odpowiedziałam,że też sobie nie wyobrażam, ale gdybym zrzuciła 15 kg. to i tak miałabym nadwagę. Całe szczęście,że  pomimo  mojej  "obłości"   można na mnie patrzeć,bez wzdrygania się.
      Nie zmienia to jednak faktu ,że chociaż jeszcze 5 kilo chciałabym zrzucić. Zastanawiam się , czy to co mówiły panie w sklepie - to była grzeczność ,czy komplement?

poniedziałek, 7 marca 2011

Nagroda?

        Jest cudniesienieńko.  Po szarej,burej i ponurej zimie, ostatnie dni są prawdziwą nagrodą - za 4 miesiące pesymizmu pogodowego i  nastrojowego.Jeżeli już się myśli o przesadzaniu,sadzeniu i obcinaniu roślin ,to chyba znak , że pragniemy wiosny i że jest już tuż tuż. Tym bardziej,że ten tydzień ma być ciepły.Cieszę się bardzo.
        Jak to niewiele potrzeba żeby cudowny nastrój prysnął jak bańka mydlana .Mnie rozgrzała do czerwoności ajentka PZU,która przyszła ubezpieczyć autko.Tak chaotycznej osoby to ja chyba w życiu nie spotkałam, na  szczęście to już ostatni raz,odchodzi ,a ja w przyszłym roku zmienię ubezpieczyciela- na tańszego!!!

 

niedziela, 6 marca 2011

Niedziela - po wieczornym spacerze.

     Na dworze bardzo nieprzyjemny wiatr. Niebo piękne ,rozgwieżdżone a na nim oprócz gwiazd,przesuwa się sznur za sznurem rozgęgane towarzystwo.Dwa dni temu leciał sznur ,dzisiaj w  południe leciały dwa sznury,a teraz wieczorem rozgęgane było całe niebo.Jak ja się cieszę,że wracają na lęgowiska tylko żeby nie przemarzły.
Jak jesienią odlatują jest mi przykro.Teraz jest bardzo ciekawy czas na obserwację pierwszych oznak wiosny,a powracające ptaki są jej wysłannikami.

Powrót Adama.

        Oglądałam przywitanie Adama Małysza,na lotnisku Balice ,po powrocie z Oslo .Wzruszyłam się.
  Jednocześnie jest mi przykro,że nie udało się Polakom wyskakać medalu drużynowego.Byli już tak blisko. Wielu skoczków podważa słuszność decyzji,o rezygnacji z drugiej serii skoków. Nie jest to uczciwa rywalizacja,chyba Norwedzy są na bakier z  faier plai. Biegaczki -astmatyczki ,skoczkowie wskoczyli na pudło- to po zawodach !? Miałabym kaca moralnego będąc Norweżką.
        Pięknie jest dzisiaj ,słonko świeci ,ptaki prześcigają się w swoich trelach..Kajtuś spacerował w sweterku bez podpinki ,ale on mną kręci! Kocham tego czworonoga i czasami pozwalam mu  na dominację,niech się zwierzątko poczuje przywódcą ....bardzo małego stada.

Dzień Teściowej.

      Piękny poranek ,coraz więcej ptasich głosów się odzywa.To znaczy,że słońce wstaje wcześniej i wcześniej zmusza ptasie gardziołka do śpiewu.Siedzą maleństwa pomiędzy gołymi gałęziami drzew i chwalą poranek,a może dziękują za noc?
       Dzisiaj Dzień Teściowej - czy dostanę życzenia?W ubiegłym roku dostałam.
       Jeszcze dzień nie zbliżył się do południa , a pogoda zmieniła się.Nie ma już błękitnego nieba i nie widać słońca .Wygląda na to,że synoptykom udaje się coraz trafniej przewidzieć zmiany. Ale,ale do wiosny coraz bliżej-podobno już po 15 marca ,będziemy żegnać zimę. Jak to dobrze.Pożegnamy zimę, pożegnamy Małysza i popołudnia ,które z nim spędzaliśmy. Niech się chłopakowi wiedzie jak najlepiej. Co zrobił  ten człowiek ,że zaskarbił sobie sympatię tylu osób - pozostał sobą : skromnym i pracowitym sportowcem, realizującym swój talent tytaniczą pracą.Jak to zrobił ,że w sporcie miał samych przyjaciół? Jego konkurenci mówili :"jeżeli ja nie mogę wygrać,niech wygra Adam." Adam jest naprawdę WIELKI.

sobota, 5 marca 2011

Dzień Teściowej

           W ubiegłym roku,z okazji tego dnia ,zięć złożył mi życzenia,w tym roku - nie.

czwartek, 3 marca 2011

Tłusty Czwartek.

    Nadal pięknie,chociaż chłodniej. Na porannym spacerze, Kajtuś chodził po kikutach zmarzniętej trawy i resztkach zmarzniętego śniegu,jak baletnica na puentach.
    Zgodnie z tradycją - kupiłam pączki wg.mnie najlepsze z nadzieniem różanym .Zwykle nie jadam pączków, ale dzisiaj tradycja będzie miała smak róży.
    Pierwszego pączka zjadłam o godzinie 9.do tego była kawa z mlekiem,za chwil kilka zjadłam następnego pączka.Dalszego rozwoju tradycji pączkowej już nie opiszę.Pamiętam czasy- kiedy sama smażyłam pączki i faworki. Nie  robię  tego  od  kiedy  Kasia wyjechała  na studia i do domu  już  nie wróciła .
   Mój Boże,to już prawię 15 lat .Czas tak szybko biegnie ,tyle  radosnych i smutnych wydarzeń mnie dotknęło. Smutnych było więcej.Nie potoczyło się to moje życie tak, jakbym tego chciała. Niestety na starcie ,nie wzięłam pod uwagę  opcji  tzw.ograniczonego zaufania.Dopiero teraz zbliżając się do 60-tki postanowiłam żyć dla siebie ,wprawdzie najpierw muszę się tego nauczyć,ale najważniejsze ,że to zrozumiałam. Do tej pory uważałam,że "tylko życie poświęcone innym,warte jest przeżycia".Wkładam to pomiędzy książki.
      Najczęściej słyszy się,że wyrządzone komuś dobro do Ciebie powraca.Dzisiaj usłyszałam (po raz pierwszy!) że to dobro wraca do nas w postaci zła.Tak właśnie czuję ,może nie bez powodu przysłowie mówi :"dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane".Doświadczyłam i doświadczam dużo zła . Taka widocznie karma (modne ostatnio określenie).
      Tak jakoś smutno mi się zrobiło.Poprawię sobie humor jak  obejrzę" 7Heawen ",a to już o 12.45  i jeszcze jeden serial poprawia mi humor,jest to '"Rodzina zastępcza".Cudowne,ciepłe,rodzinne seriale.

środa, 2 marca 2011

Po niedokończonym.

         Wczoraj nie skończyłam tego co chciałam napisać,a dzisiaj nie będę  już tego kontynuować. Mamy nowy dzień,kolejny piękny : słoneczny z lekkim mrozem ,bez wiatru.Patrzę na swoje roślinki w ogródku ,niektóre już się budzą. Jak to dobrze,że za parę tygodni znów będzie kolorowo.
       Nie lubię zimy - nie dlatego , że zimno i śnieg, ale dlatego że trzeba się ubierać i człowiek jest tym  ubiorem skrępowany.  Pomimo tego,odpowiada mi dzisiejsza pogoda ,taka uniwersalna, lekko się oddycha. Każda pora roku ma swój urok, w każdej porze roku znajdujemy coś co nam odpowiada,bądż nie.
        Jak bym zniosła życie na Alasce,która mnie fascynuje?! .Nie sprawdzę tego,bo nigdy tam nie będę,  nie będę też na Islandii , którą sobie wymyśliłam jako substytut ,ale postaram się dotrzeć na Bornholm to tylko na Bałtyku.

wtorek, 1 marca 2011

Wtorek - późnym wieczorem.

       Kończy się drugi dzień tygodnia .Był piękny,chociaż mrożny- właściwie tak troszeczkę. Na  tyle "ciepły",że mój  Kajtuś był na spacerze bez sweterka.Przed nami ostatni spacer tego dnia,Pójdzie ubrany , chociaż tego nie lubi. Kocham swojego psa .
        Dzisiaj przytrafiła mi się  niesamowita  rzecz - gotowałam jajka na twardo i  przypaliłam je .Zdarzyło mi się to po raz drugi . Gdyby mi  ktoś  powiedział ,że można przypalić jajka -nie uwierzyła bym. Jednak można.Zapach spalonych skorupek nie jest zbyt przyjemny, nawet długie wietrzenie niewiele pomaga, zastosowałam wybieg - zapaliłam waniliowe świeczki.