czwartek, 3 marca 2011

Tłusty Czwartek.

    Nadal pięknie,chociaż chłodniej. Na porannym spacerze, Kajtuś chodził po kikutach zmarzniętej trawy i resztkach zmarzniętego śniegu,jak baletnica na puentach.
    Zgodnie z tradycją - kupiłam pączki wg.mnie najlepsze z nadzieniem różanym .Zwykle nie jadam pączków, ale dzisiaj tradycja będzie miała smak róży.
    Pierwszego pączka zjadłam o godzinie 9.do tego była kawa z mlekiem,za chwil kilka zjadłam następnego pączka.Dalszego rozwoju tradycji pączkowej już nie opiszę.Pamiętam czasy- kiedy sama smażyłam pączki i faworki. Nie  robię  tego  od  kiedy  Kasia wyjechała  na studia i do domu  już  nie wróciła .
   Mój Boże,to już prawię 15 lat .Czas tak szybko biegnie ,tyle  radosnych i smutnych wydarzeń mnie dotknęło. Smutnych było więcej.Nie potoczyło się to moje życie tak, jakbym tego chciała. Niestety na starcie ,nie wzięłam pod uwagę  opcji  tzw.ograniczonego zaufania.Dopiero teraz zbliżając się do 60-tki postanowiłam żyć dla siebie ,wprawdzie najpierw muszę się tego nauczyć,ale najważniejsze ,że to zrozumiałam. Do tej pory uważałam,że "tylko życie poświęcone innym,warte jest przeżycia".Wkładam to pomiędzy książki.
      Najczęściej słyszy się,że wyrządzone komuś dobro do Ciebie powraca.Dzisiaj usłyszałam (po raz pierwszy!) że to dobro wraca do nas w postaci zła.Tak właśnie czuję ,może nie bez powodu przysłowie mówi :"dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane".Doświadczyłam i doświadczam dużo zła . Taka widocznie karma (modne ostatnio określenie).
      Tak jakoś smutno mi się zrobiło.Poprawię sobie humor jak  obejrzę" 7Heawen ",a to już o 12.45  i jeszcze jeden serial poprawia mi humor,jest to '"Rodzina zastępcza".Cudowne,ciepłe,rodzinne seriale.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz