środa, 27 marca 2013

" Amełyka ".

           Muszę  wrócić  do  mojego  pobytu  w  "dużym  mieście"  i  to  nie  za  sprawą  seksu,  ale  kultury.  Zrobiłyśmy  sobie  z  Kasią,  nawet  nie  babskie  tylko  dziewczyńskie  popołudnienko.  Miałam  ochotę  obejrzeć  "Baczyńskiego",  akurat  wszedł  na  ekrany.  Przy  okazji  przeleciałyśmy  przez  galerię,  dosłownie,  w  drodze  z  parkingu  i  na  parking.  Galerie  to  nie  moje  klimaty,  chodzę  wyłącznie  wtedy  kiedy  chcę  coś  kupić  i  to  do  określonego  sklepu.  Nie  lubię  łażenia  i  bezsensownego  oglądania,  dla  samego  oglądania.  Mało  we  mnie  w  tej  kwestii  kobiety,  ale  nie  narzekam,  żeby  była  jasność.
            Kupiłyśmy  bilety  i  Kasia  mówi  do  mnie:  mami  teraz  do  kina  kupuje  się  nachosy,  kupiłyśmy  nachosy  i  colę  w  plastikowym  pojemniku  dużą,  ale  z  dwoma  słomkami.  Kurcze,  zafundowała  mi  takie  pikantne  nachosy,  że  długo  ziałam  ogniem.  Na  szczęście  zjadłyśmy  to  coś,  na  reklamach  przed  filmem,  bo  chyba  bym  się  wściekła  gdyby  przyszło  mi  je  chrupać  podczas  projekcji.  Naturalnie  nie  chrupałabym.  "Amełyka"  pomyślałam  sobie,  teraz  to  już  nie  tylko  pop corn  i  coca  cola.  O  miętusach  w  szeleszczących  papierkach,  zapomnij.  Ten  szelest  papierków,  ten  to  dopiero  wkurzał. Film,  dokument  na  tle  powstania  warszawskiego  i  poezji  Baczyńskiego,  absolutnie  mnie  ujął.  
           Dzisiaj,  u  siebie  na  prowincji,  poszłam  odebrać  z  pralni  chemicznej  2  spódnice.  Spódnice  wyprane  i  wyprasowane,  wiszą  na  2  ramiączkach.  Pani  podchodzi,  bierze  duży  foliowy  ochraniacz  i  wkłada  do  niego  te  2  spódnice  z  ramiączkami.  Zdziwiona  pytam,  czy  tak  się  teraz  odbiera  rzeczy  z  pralni?  Tak,  odpowiada,  wystarczy  powiesić  do  szafy.  "Amełyka",  myślę  sobie,  "Amełyka"  dotarła  na  prowincję.  Co  za  kultura. Tak  to  dzięki  kulturze  powstał ten post.

2 komentarze:

  1. Ty cioteczna siostra "pracza" powinnaś wiedzieć,że porządna pralnia tak właśnie oddaje pranie.
    Niestety do kina mnie nie ciągnie,nie mam cierpliwości.W domu sobie wstanę,wyjdę ,wrócę z herbatą.pies na kolanach albo obok a w kinie...
    Za chwilę będą moje dziewczyny i koniec laby

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie wiedziałam,ale cieszę się,że już wiem.Nie lubię tkwić w niewiedzy.
    To nie był zwykły film,tu nie było czasu na nudę.Poezja była filmem.
    Z tymi dziewczynami,to masz fajnie.

    OdpowiedzUsuń