niedziela, 3 marca 2013

Sen.

                   Śniłam  dzisiaj  pięknie.  Śniłam,  że  nie  jestem  emerytką  i  jest  rozpoczęcie  roku  szkolnego.  Jestem  w  pięknej  szkole, słońce  wpada  przez  duże  okna  i  rozświetla  szerokie  korytarze  w  pistacjowym  kolorze.  No i  ja  w  jasnym  kostiumiku,  w  butach  na  obcasach  "lekko  biegająca" po pietrach.
                   Cudny sen,  młodzież  dorodna  i  uśmiechnięta  i  okazuję  się,  że  zawód  wcale  nie  taki  sfeminizowany.  Panów  owszem,  owszem  a  co  jeden  to  lepsze  "ciacho".  Jednego  zapamiętałam  szczególnie,  wpadł  mi  w  moje  śniące  oko. Włosy  siwiejące  z  falą  "ala"  Mikulski,  figura  i  ubiór  faceta  z  wybiegu,  w  stylu  eleganckiego  sportowca.  Kurcze  ale  ten  facet  piękny  był,  cały  w  popielatym  kolorycie.  Ależ  ja  lubiłam  swoją  pracę,  lubiłam  przez  młodzież,  a  nie  facetów.  Żeby  była  jasność.  Z  Kasi  jest  podobna  "wariatka",  kocha  to  co  robi.  Można  byłoby  powiedzieć,  że  z  mlekiem  matki  to  wyssała,  a  przecież  nie  wyssała.
                    Po  wczorajszym  prawdziwie  wiosennym  dniu,  dzisiaj  jest  jesiennie.  Pochmurno,  przed deszczowo,  chłodno  i  wietrznie. Na  niebie  widziałam  smukłe  sylwetki  trzech  ptaków,  z długimi  szyjami  i  nie  wiem  co to  było. Leciały  cicho  i  w  tym  cały  problem,  może to  bociany?

4 komentarze:

  1. To chyba żurawie
    U nas wieje ale i słońca trochę jest.

    OdpowiedzUsuń
  2. Żurawie skrzeczą jak lecą,są głośne.

    U nas już też przedarło się słońce.;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sen był rzeczywiście miły i pogodny. Nic mnie po nim nie ciągnęło do gleby,więc zaraz zrobiłam 10 przysiadów i 10 skłonów.:)

    OdpowiedzUsuń