wtorek, 16 kwietnia 2013

Pomimo.

          Dzisiaj  tak  zniewalająco  pachniał  poranek,  że wprost  nie  chce  się  wierzyć  w  to,  że  kilka  dni  temu  leżał  jeszcze  śnieg  i  było  go  dużo.  Jest  pięknie,  wiosnę  można  odbierać  wszystkimi  zmysłami.  No  i  ja  ją  tak  odbieram.  W  końcu  jest,  ukochana  przeze  mnie  pora  roku.  Jeszcze  teraz  odczuwam  ten  ciężar  oczekiwania. 
          Prace  w  ogródku  posuwają  się ... tip topami.  Ziemia  jest  jeszcze  taka  zimna,  że  wczoraj  normalnie ... spieprzyłam,  bo  tak  zmarzłam  w  stopy.  Pąków  i  kwitnących  kwiatów  jest   coraz  więcej,  oczywiście  chwaściorów  jest  najwięcej!!!
          Pomimo  tego  uroku  dzisiejszego  poranka,  ze  mną  jest  coś  nie  tak.  Dzisiaj  jestem  w  opozycji  do  samej  siebie.  Kłócę  się  ze  sobą,  ryczeć  mi  się  chce,  boli  mnie  głowa  ale  najchętniej  walnęłabym  się  w  łeb,  tylko  zupełnie  nie  mam  pojęcia  dlaczego?.  Wszystko  jest  przecież  okey,  bardzo  okey.  Nie  podejrzewam  siebie  o  to,  że  wkurzam  się  na  to okey?  Stan  mojego  ducha  odbił  się  na  śniadaniu: biała  bułka  z  dżemem.  Bułkę  świeżutką  kupiłam  rano,  dżemik  własnej  roboty, słodziutki  jak  miodzio. A  bułek  tak  naprawdę  kupiłam dwie ... na drugie  śniadanie  też.  Coś  się  dzieje  ze  mną,  tylko  co?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz