środa, 23 listopada 2011

Zamiejscowa Bratowa .

            Połączyła   nas   przyjaźń   w  odległych   latach   70 - tych  .  Przyjaźń   z   mojej   strony   szczera  i   lojalna   aż  do  bólu  .  Przyjaźń   wystawiona   na  przełomie   XX   i    XXI  wieku  na   próbę  .  Niestety   ta   próba  nią   zachwiała  .   Zabrakło   chyba   empatii   i  chęci   zrozumienia   ,   pewnie   z   obu   stron  .   Staram   się   tak   myśleć   ,  chociaż .....
             Bolało   mnie   to   bardzo   ,   ponieważ   pomimo    niezwykłej   łatwości   w   nawiązywaniu  kontaktów   ,   zaprzyjaźniam   się    rzadko  . 
            Obecnie   moje   stosunki    z  Bratową   ,  są   chyba   więcej   niż   poprawne  .   Tymczasem   Brat   (  pomimo   całej   kokieterii  z  mojej  strony  )  jest   ciągle   obrażony  ,   może  urażony   ,   w   każdym   razie   tak   się   nadal  zachowuje  .
            Otóż  Ci   Państwo  ,  od   lat   prowadzący   rodzinny   small   biznes  ,  wypuścili  się   na  wypoczynek  do  nadmorskiego   ,   polskiego   kurortu   .  Biznes   pozostawiając   pod   opieką  "  prawie  dorosłego  Syna  ,  ale  przy  mamie "  i   dwóch   psów  -  ogromnego   Nowofunlanda   i   malucha   Yorka .      
            Wczoraj   rozmawiałam   z   Bratową   ,   są   wyjazdem   zachwyceni   .  Pogoda   cudowna   ,  hotel  - jego  wyposażenie   i   wyżywienie   spełniają   ich  oczekiwania  .   Ludzi   mało  ,  a   atrakcji   wiele  .  Więc   taplają   się  w  borowinie   i   odtykają   pory   w   saunie  .   Spacerują  i   pełną   piersią   chłoną   jod  ,  trochę   im   te  spacery   zakłócają   ,  drące   bez  żadnych   zahamowań   dzioby  ,  mewy  .  Podobno  drą   się  -  tanio  daję  ,  tanio  daję  ,  tanio  daje  .   Skubane  ptaszki   .  Życzyłam  im   miłego  dopieszczania   somy  ,  psyche   i   face  .
            Dowiedziałam   się   przy   okazji  ,  że  chcieli   zrobić  wypad   na   Bornholm  ,   ale   niestety   promy   już   nie  " chodzą "  .  Szkoda  ,   wtedy   moje   marzenie   udałoby   się   zrealizować   najpierw   mojej    Bratowej   .
             Uwielbiam    nasze   morze    jesienią  i   uwielbiam   nasze   morze  wiosną  .   Latem   jest   nad   nim  " za   gęsto  ".

2 komentarze:

  1. Ja mam najgorszą bratową pod słońcem.Mimo,że mieszkamy daleko potrafi mi ciśnienie podnieść na maxa.Ale ten typ tak ma!

    OdpowiedzUsuń
  2. Do końca Świata i jeden dzień dłużej - nieodgadnięta pozostanie zagadka,dlaczego osoby,które powinny być sobie bardzo bliskie,są sobie tak odległe? Pozdrawiam,miłego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń