poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Prima aprilis.

        Pierwszego  kwietnia  było  wprawdzie  wczoraj,  a  więc  prima  aprilis  też  był  wczoraj,  ale   ja  kilka  zdań  postanowiłam  napisać  dzisiaj.  Jestem  niezwykle  wyczulona  na  różne  brednie  i  nie  jest  łatwo  mnie  " nabrać ",  tym  razem  niestety  poległam.
        Dość  wczesnym  popołudniem,  dzwoni  Kasia  i  podniesionym  głosem  mówi  : " mami,  przed  chwilą  dzwonił  Rysiek,  że  Julkę  ugryzł  osioł  i  jedzie z  nią  na  pogotowie. ( Ojciec  był  z  córką  w  kościele  na  dziecięcej  mszy   na  której  była  procesja  z  palmami   i  osiołkiem,  a  przeziębiona  matka  została  w  domu.)  Kasia :  Julka  ma  dostać  jakiś  zastrzyk,  nie  mam  pojęcia  jak  ona  do  tego  osła  podeszła  i  co  z  nim  wyprawiała ".
        W  pierwszej  chwili   wydało  mi  się  śmieszne,  jak  to  ugryzł  osioł?  Po  chwili  nie  było  mi  już  do  śmiechu  pogotowie,  zastrzyk !  Skóra  na  grzbiecie  mi  ścierpła,  nogi  ugięły,  serducho  przyspieszyło  i  gonitwa  myśli : zastrzyk  pewnie  p.wściekliźnie,  a  one  są  cholernie  bolesne,  pewnie  ma  ranę  i  gdzie  ta  rana,  kurcze  ale  kłopot.  Pomyślałam,  że  kłopot  będą  mieli  nie  tylko  oni,  ale  właściciel  osła  i  ksiądz.   Julka?  Ból  i  cierpienie.
         Zupełnie  nie  wiem  jak  w  tak  krótkiej  chwili  tyle  myśli  mogło  mi  przelecieć  przez  głową.  Taka roztrzęsiona  i  zdenerwowana  nagle  słyszę  w  słuchawce  :  prima  aprilis,  na  trzy  głosy  i  śmiech.
          Mnie  do  śmiechu  w  tym   momencie,  daleko  było.  No  i  tak  młodzi  zadworowali  sobie  z  matki,  babki  i  teściowej  przy  okazji  1- go  kwietnia.  Paskudy  jedne,  jeszcze  teraz  jak  pomyślę  o  ośle  i  Julce,  to  dławi  mnie  w  gardle.

7 komentarzy:

  1. No nieładnie... ;) A ja w tym roku na nic nie dałam się nabrać. Sceptyk ze mnie. Niedobrze:(

    Dziś pozdrawiam wietrznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście to tylko taki...żarcik był.W sumie fajny,ale co by było gdyby...wolę nie myśleć.
      I Ciebie ktoś nabierze,zobaczysz...za czas jakiś.

      Pozdrawiam cieplutko...na przekór aurze.Pa.

      Usuń
  2. Super kawał;ilekroć bedziesz do tego wracać zawsze będzie Ci wesoło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super,super - na szczęście nic się nie zdarzyło i można się śmiać.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w tym dniu jestem ostrożna w słuchaniu sensacyjnych wiadomości. Może jednak też bym się nabrała, bo to chodziło o wnuczkę. Żart dla mnie przyjemny nie był.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj,nabrałabyś się,nabrała.A żart,że tak powiem z gatunku...nie banalnych.
      Na początku-konsternacja,ale teraz też się śmieję.

      Dziękuję i pozdrawiam:)

      Usuń